-
Poniedziałek, 7 maja 2012
-
zawsze są rachunki do zapłacenia
-
-
Niedziela, 6 maja 2012
-
następnym razem, jak będę chciała rzucić się na głęboką wodę, proszę, przypomnij mi, że tak naprawdę to nie za bardzo potrafię pływać ;)
-
-
Sobota, 28 kwietnia 2012
-
bo zasada nr 3 brzmi: najważniejszy w ucieczce jest ruch, pęd, bieg. to on uzależnia i pcha wciąż dalej
-
właśnie kolejny raz udowodniony empirycznie. co nie przeszkadza w planowaniu kolejnej ucieczki
-
czyli tzw. "paradoks ucieczkowy".
-
2 zasada ucieczek: problem nie zostaje z tyłu, problem przemieszcza się wraz z tobą
-
1 zasada ucieczek: nieważne "dokąd", ważne "od czego"
-
-
Wtorek, 24 kwietnia 2012
-
przeblyski alternatywnej rzeczywistosci. kluja
-
-
Czwartek, 19 kwietnia 2012
-
nie wiem, jak daleko mogę uciec. zresztą pewnie i tak ta ucieczka nie ma sensu. ale "coś woła, woła mnie, poprzez wiatr"...
-
-
Wtorek, 17 kwietnia 2012
-
runway time cd.
-
-
Sobota, 14 kwietnia 2012
-
runway time
-
-
Poniedziałek, 2 kwietnia 2012
-
wszystko to tylko kwestia definicji
-
-
Środa, 21 marca 2012
-
niepokój. by nie powiedzieć: strach. nieokreślony, co najgorsze
-
-
Środa, 14 marca 2012
-
szara mgła i ulnik
-
-
Wtorek, 14 lutego 2012
-
i tylko jedna kwestia jest drobnym druczkiem u dołu strony: to gra pozorów. ja to wiem i dlatego drżę, gdy znów wcielam ten scenariusz w życie. bo znam stawkę
-
przyjść, błysnąć, olśnić, wpoić przekonanie, żem jedna, jedyna, niezastąpiona, że beze mnie nie ma szans
-
to ryzykowna gra, wiem. ale wciąż nie mogę się nadziwić, że ta taktyka tak dobrze działa. bo to w końcu całkiem proste jest:
-
-
Środa, 8 lutego 2012
-
schizofreniczne to nieco, ale aż sama się dziwię, jak dobrze idzie mi godzenie wody z ogniem. w sumie, co by nie mówić: w tym akurat mam wprawę. niestety...
-
-
Czwartek, 2 lutego 2012
-
równowaga jest wciąż niepewna. ale powoli łapię pion, ustalam priorytety, kasuję zbędne myśli. i zaczynam śmiało mówić o pewnych rzeczach w czasie przeszłym
-
-
Środa, 1 lutego 2012
-
kto skręcił termostat pogodzie, hę?
-
-
Sobota, 28 stycznia 2012
-
sekwencja zawsze ta sama: kawa (słabiutka, a mi zimno i sennie)-miłe ciepło i pobudzenie-serce przyspiesza-trzęsę się. szlag by cię, niskie ciśnienie :|
-
tak, to zdecydowanie ten czas. czas na czapkę. po x-latach nienoszenia. w zasadzie to większość życia spędziłam bez czapki. no tak, starzeję się...
-
-
Czwartek, 26 stycznia 2012
-
bo chcę trochę ciepła, bo tylko tyle mi zostało, bo nie mam nic więcej
-
-
Środa, 25 stycznia 2012
-
gorączka minęła, siostra zombitka znów ma swoją zwyczajną trupią temperaturę ciała
-
-
Sobota, 14 stycznia 2012
-
jakie to prawdziwe. i całkiem na czasie. chyba. w każdym bądź razie leci po raz n-ty, a śpiewa razem z nimi
-
-
Wtorek, 10 stycznia 2012
-
starzeję się: coraz łatwiej się wzruszam. taki cynik, jak ja.. no kto by pomyślał
-
-
Czwartek, 5 stycznia 2012
-
pewnych rzeczy nie jestem już sobie w stanie wyobrazić. i zrobiłam się ostrożna. rekonwalescencja trwa
-
-
Piątek, 30 grudnia 2011
-
bo ja to paradoksalny włóczykij. taki, co to lubi przewidywalność i chciałby kotwicy, a przy najbliższej okazji rwie liny i gna dalej. bo tęskni do tego "tam"
-
no i jeszcze: znów szukam miejsca, grupy, przynależności. to nie jest dobry objaw. bo wiem, że nie wytrwam tam zbyt długo, że znów odejdę. jak zwykle zresztą
-
poza tym: czuję, że ten koniec roku to ważny koniec. że to czas na pozamykanie kilka spraw. i że to czas na nowy początek. a ja bardzo lubię nowe początki :)
-
obudziłam się, ale rzeczywistość nie jest zimna. to tylko ja muszę się do niej przyzwyczaić
-
teraz zaczyna docierać do mnie coś innego: to było złudzenie, odrętwiała gapiłam się w miraż, fatamorganę
-
pisałam już, że mam wrażenie, jakbym obudziła się ze snu. dotąd sądziłam, że to był piękny sen, a po przebudzeniu trafiłam w zimną rzeczywistość
-
-
Wtorek, 27 grudnia 2011
-
leci non-stop. hipnotyzuje :)
-
-
Środa, 21 grudnia 2011
-
zimowe dziecko przyniosło pierwszy śnieg :)
-