...- Your real name! - It's still Nessie...

Imię i nazwisko
...- Your real name! - It's still Nessie...
Lokalizacja
----------
WWW

w podróży bez prawa powrotu...

  • Poniedziałek, 14 maja 2012

    • 23:13

      to, czego nie da się przewidzieć: przyszłość. niech życie się toczy, reszta rozstrzygnie się w trakcie

    • 23:12

      to, co się nie zmieniło: ty nadal nie zadajesz pytań

    • 23:12

      to, co się zmieniło: moje oczekiwania - mam ich zdecydowanie mniej i innych gatunkowo

  • Poniedziałek, 7 maja 2012

    • 21:36

      zawsze są rachunki do zapłacenia

  • Niedziela, 6 maja 2012

    • 18:46

      następnym razem, jak będę chciała rzucić się na głęboką wodę, proszę, przypomnij mi, że tak naprawdę to nie za bardzo potrafię pływać ;)

  • Sobota, 28 kwietnia 2012

    • 12:44

      bo zasada nr 3 brzmi: najważniejszy w ucieczce jest ruch, pęd, bieg. to on uzależnia i pcha wciąż dalej

    • 12:42

      właśnie kolejny raz udowodniony empirycznie. co nie przeszkadza w planowaniu kolejnej ucieczki

    • 12:42

      czyli tzw. "paradoks ucieczkowy".

    • 12:41

      2 zasada ucieczek: problem nie zostaje z tyłu, problem przemieszcza się wraz z tobą

    • 12:41

      1 zasada ucieczek: nieważne "dokąd", ważne "od czego"

  • Wtorek, 24 kwietnia 2012

    • 20:45

      przeblyski alternatywnej rzeczywistosci. kluja

  • Czwartek, 19 kwietnia 2012

    • 18:38

      nie wiem, jak daleko mogę uciec. zresztą pewnie i tak ta ucieczka nie ma sensu. ale "coś woła, woła mnie, poprzez wiatr"...

  • Wtorek, 17 kwietnia 2012

  • Sobota, 14 kwietnia 2012

  • Wtorek, 3 kwietnia 2012

    • 19:45

      i jeszcze śpiewa mi w myślach: "Panie, proszę, spraw, aby życie mi nie było obojętne, abym zawsze kochał to co piękne, pozostawił ciepły ślad na czyjejś ręce"

    • 19:43

      kocham ten czas, najpiękniejszy czas w roku

  • Poniedziałek, 2 kwietnia 2012

    • 12:25

      wszystko to tylko kwestia definicji

  • Piątek, 23 marca 2012

    • 20:05

      a tak w ogóle to dziś właśnie mijają trzy lata. wspomnienia

    • 19:04

      a przy okazji: banalne, ale wpada w ucho, popłynęłam więc i ja:

      ;)
    • 19:02

      czyżby to był ten impuls, na który czekałam? czyżby jeszcze był sens?

  • Środa, 21 marca 2012

    • 20:44

      niepokój. by nie powiedzieć: strach. nieokreślony, co najgorsze

  • Środa, 14 marca 2012

    • 22:32

      szara mgła i ulnik

  • Niedziela, 11 marca 2012

    • 20:07

      a w głowie coraz mocniej brzmi: czas pożyczony, czas ukradziony, czas na wyczerpaniu

    • 20:06

      jestem bezbronna, ale na bezbronność świadomie się godzę. w tym wypadku nie chcę i nie mogę walczyć

  • Wtorek, 14 lutego 2012

    • 21:49

      i tylko jedna kwestia jest drobnym druczkiem u dołu strony: to gra pozorów. ja to wiem i dlatego drżę, gdy znów wcielam ten scenariusz w życie. bo znam stawkę

    • 21:48

      przyjść, błysnąć, olśnić, wpoić przekonanie, żem jedna, jedyna, niezastąpiona, że beze mnie nie ma szans

    • 21:46

      to ryzykowna gra, wiem. ale wciąż nie mogę się nadziwić, że ta taktyka tak dobrze działa. bo to w końcu całkiem proste jest:

  • Środa, 8 lutego 2012

    • 22:14

      schizofreniczne to nieco, ale aż sama się dziwię, jak dobrze idzie mi godzenie wody z ogniem. w sumie, co by nie mówić: w tym akurat mam wprawę. niestety...

  • Czwartek, 2 lutego 2012

    • 23:45

      równowaga jest wciąż niepewna. ale powoli łapię pion, ustalam priorytety, kasuję zbędne myśli. i zaczynam śmiało mówić o pewnych rzeczach w czasie przeszłym

  • Środa, 1 lutego 2012

    • 16:45

      kto skręcił termostat pogodzie, hę?

  • Sobota, 28 stycznia 2012

    • 19:50

      sekwencja zawsze ta sama: kawa (słabiutka, a mi zimno i sennie)-miłe ciepło i pobudzenie-serce przyspiesza-trzęsę się. szlag by cię, niskie ciśnienie :|

    • 18:32

      tak, to zdecydowanie ten czas. czas na czapkę. po x-latach nienoszenia. w zasadzie to większość życia spędziłam bez czapki. no tak, starzeję się...

  • Czwartek, 26 stycznia 2012

    • 23:13

      bo chcę trochę ciepła, bo tylko tyle mi zostało, bo nie mam nic więcej

  • Środa, 25 stycznia 2012

    • 19:34

      gorączka minęła, siostra zombitka znów ma swoją zwyczajną trupią temperaturę ciała

  • Czwartek, 19 stycznia 2012

    • 05:27

      jeszcze tydzień. mur obronny z lekka nadkruszony, ale się trzyma. jeszcze tydzień, a potem będzie długie nic

    • 05:26

      wciąż mnie potrzebujesz. potrzebujesz pokrewnej duszy, kogoś, kto ciebie wysłucha, przegada problem. ale czy to wystarczy? i komu miałoby wystarczyć?

  • Sobota, 14 stycznia 2012

    • 22:46

      jakie to prawdziwe. i całkiem na czasie. chyba. w każdym bądź razie leci po raz n-ty, a śpiewa razem z nimi

  • Wtorek, 10 stycznia 2012

    • 19:06

      starzeję się: coraz łatwiej się wzruszam. taki cynik, jak ja.. no kto by pomyślał

  • Niedziela, 8 stycznia 2012

    • 15:50

      tylko sąsiadom współczuję, słyszał mnie chyba cały blok, a może i pół osiedla ;)

    • 15:50

      lordi "shutgun divorce" puszczone praktycznie na full, do tego dziki śpiew (a raczej ryk) i emocje schodzą. jak dobrze mi :)))

  • Czwartek, 5 stycznia 2012

    • 00:03

      pewnych rzeczy nie jestem już sobie w stanie wyobrazić. i zrobiłam się ostrożna. rekonwalescencja trwa

  • Wtorek, 3 stycznia 2012

    • 15:46

      a wczoraj minęły trzy lata od pierwszego wpisu w tym miejscu. taka mała rocznica :)

    • 15:45

      taka zima jak dzisiaj mogłaby być już zawsze. podpisano: wieczny zmarzlak i ciepłolub uzależniony od słońca :)

  • Piątek, 30 grudnia 2011

    • 21:52

      bo ja to paradoksalny włóczykij. taki, co to lubi przewidywalność i chciałby kotwicy, a przy najbliższej okazji rwie liny i gna dalej. bo tęskni do tego "tam"

    • 21:49

      no i jeszcze: znów szukam miejsca, grupy, przynależności. to nie jest dobry objaw. bo wiem, że nie wytrwam tam zbyt długo, że znów odejdę. jak zwykle zresztą

    • 21:24

      poza tym: czuję, że ten koniec roku to ważny koniec. że to czas na pozamykanie kilka spraw. i że to czas na nowy początek. a ja bardzo lubię nowe początki :)

    • 21:22

      obudziłam się, ale rzeczywistość nie jest zimna. to tylko ja muszę się do niej przyzwyczaić

    • 21:21

      teraz zaczyna docierać do mnie coś innego: to było złudzenie, odrętwiała gapiłam się w miraż, fatamorganę

    • 21:21

      pisałam już, że mam wrażenie, jakbym obudziła się ze snu. dotąd sądziłam, że to był piękny sen, a po przebudzeniu trafiłam w zimną rzeczywistość

  • Wtorek, 27 grudnia 2011

    • 20:23

      leci non-stop. hipnotyzuje :)

  • Środa, 21 grudnia 2011

    • 11:45

      zimowe dziecko przyniosło pierwszy śnieg :)